Hejka!
Jak obiecałam, dzisiaj coś o mojej wieczornej rutynie. Oczywiście długością i ilością wszystkich etapów nie sięga ona nawet do pięt tej azjatyckiej, ale nie jest tak źle :D Dla reszty rodziny to dobrze, bo i tak mi się dostaje za spędzanie nawet godziny w łazience haha. Tak więc, zaczynamy~~
Powiedzmy, że stajecie się na chwilę mną, jesteście zadowoleni, bo dopiero co wyszliście z prysznica, macie na sobie piżamkę i ciepłe skarpetki. Stajecie przed lustrem, spinacie włosy, by nic wam nie zawadzało i zaczynacie...
'
Jak obiecałam, dzisiaj coś o mojej wieczornej rutynie. Oczywiście długością i ilością wszystkich etapów nie sięga ona nawet do pięt tej azjatyckiej, ale nie jest tak źle :D Dla reszty rodziny to dobrze, bo i tak mi się dostaje za spędzanie nawet godziny w łazience haha. Tak więc, zaczynamy~~
Powiedzmy, że stajecie się na chwilę mną, jesteście zadowoleni, bo dopiero co wyszliście z prysznica, macie na sobie piżamkę i ciepłe skarpetki. Stajecie przed lustrem, spinacie włosy, by nic wam nie zawadzało i zaczynacie...
1. OCZYSZCZANIE TWARZY
U mnie składa się ono z dwóch kroków- mycia twarzy olejem kokosowym, a zaraz potem żelem/pianką.
Olej kupiłam w zielarskim sklepie, kosztował jakieś 13 zł. Pamiętajcie, że lepiej wydać więcej pieniędzy, ale mieć pewność, że jest on prawdziwy i nie ma w sobie żadnych niepotrzebnych składników mogących podrażnić Waszą cerę.
Upewnijcie się, że żadne kosmyki włosów nie znajdują się na Waszej twarzy, bo po spotkaniu ze zbyt dużą ilością oleju kokosowego (bo sam w sobie jest dobry dla włosów, ale trzeba jednak umieć go stosować) mogą się przetłuścić (przekonałam się na własnej skórze, o czym napiszę potem). Nakładacie olej kokosowy na rączki i rozgrzewacie go w dłoniach.
Jakbyście nie wiedzieli jaką konsystencję ma olej kokosowy przed roztarciem w łapkach :D
Wcieracie w twarz po czym ścieracie i spłukujecie, bądź pomijacie pierwszy krok zmywając tylko wodą.
Wykorzystanie olejów (bo mogą być to inne oleje, np. olej arganowy lub te typu TonyMoly Clean Dew Apple Mint Cleansing Oil) jest bardzo dobrym sposobem na oczyszczanie cery. Dlaczego? Ponieważ sama woda nie oczyści skóry z tłuszczu, więc dodawane są do niej różne niechciane składniki, które tylko pogarszają jej stan, wysuszając ją. Oleje bardzo dobre oczyszczają twarz również z makijażu (wodoodpornego także), przy czym tych złych składników nie mają.
Olejowanie powinno być pierwszym etapem oczyszczania. Oczywiście osoby o tłustej cerze również mogą korzystać z tego cuda:)
Następnym krokiem oczyszczania jest użycie żelu lub pianki. Na początku używałam Holika Holika Daily Garden Cleansing Foam Lemon, ale niestety się skończyła:(
Recenzję tej pianki możecie znaleźć tutaj *klik* (te stare zdjęcia mnie trochę przerażają :D)
Później pojawił się żel z peelingiem od Ziaji (seria liście manuka), jednakże mocno wysuszał. Aktualnie testuję żel od Barwy Siarkowej. Czy jest dobry- jeszcze nie wiem, dowiem się po dłuższym stosowaniu:)
Chyba każdy wie jak umyć twarz żelem, więc tego opisywać nie będę. Pamiętajcie jednak, by robić to delikatnie, a podczas wycierania twarzy nie pocierajcie jej tylko delikatnie klepcie ręcznikiem.
2. MASAŻ TWARZY
O masażu, który wykonuję pisałam w poprzednim poście *klik*. Wykorzystuję do niego wcześniej wspomniany olej kokosowy, ale równie dobrze możecie użyć specjalnego kremu do masażu. Po wykonanym masażu jeszcze raz myję twarz, bo niestety, ale nie lubię uczucia który po sobie zostawia olej kokosowy(:
3. MASKA
Co do masek- czasem są to maseczki płachtowe, bądź te typu wash-off. Ostatnio używałam SNP Animal Panda Whitening Mask.
(przepraszam za to złej jakości zdjęcie, ale robione na szybko w Wigilię :D)
Aktualnie korzystam z Nature Republic Soothing & Moisture Aloe Vera 92% Soothing Gel, który ma całą masę zastosowań:
Masek nie wykonuję codziennie, ale robię to dość często. Bardzo lubię kosmetyk ze zdjęć wyżej, ze względu na jego wydajność, piękny zapach i oczywiście efekt!
Joonjae w dramie The Lover miał niezły zapasik tego kosmetyku :D
Co do wyboru masek- macie tutaj naprawdę ogromne pole do popisu. Jest ich wiele, mają różne przeznaczenia. Problem w tym- którą wybrać? No cóż, życzę powodzenia :D (i pozdrawiam portfel)
4. SLEEPING PACK
Z początku jako sleeping packa używałam oleju kokosowego (tyle zastosowań...), gdyż idealnie nawilżał on twarz. Trochę dużo go nakładałam, przez co moja grzywka była na następny dzień złej kondycji (mimo jej spinania, ciężko ogarnąć tyle włosów). Z racji, iż nie potrafię spać bez nieustannego przewracania się na drugi bok, poduszka również ucierpiała :D Na święta jednak brat przywiózł mi z Tajlandii (a niech będzie, chamska reklama- za niedługo będziecie mogli tutaj obejrzeć z niej relację) Hadalabo Hydrating Perfect Gel.
Jednak nie tylko tym zostałam obdarowana :D Używam również peelingu na noc od Iwostinu.
Spokojnie, nie nakładam jednego na drugie haha :D Po prostu raz używam tego, a raz tego w zależności od potrzeb. Następnego dnia moja cera jest taka miła w dotyku... <3
5. DODATKOWO
Po umyciu włosów wcieram w nie odżywkę Jantar. Ma ona pomóc we wzroście włosów, aczkolwiek efekt na moich to strata na objętości, co akurat u mnie jest plusem, bo włosów trochę jednak mam :D Dostaniecie ją za 10-15 zł w sklepie zielarskim/ze zdrową żywnością, ale widziałam go również w drogeriach (np. Rossmannie).
Dodatkowo o myciu włosów- jeśli chcecie zapobiec przetłuszczaniu się, dwa razy używajcie szamponu (za pierwszym razem bardzo delikatnie wmasowujcie w głowę, potem normalnie), a odżywkę nakładajcie tylko na końce. Ważne jest też, by wydłużać czas między myciem włosów. Wiem, że to boli, bo czasem widząc ich stan chce się je jak najszybciej umyć, ale im częściej tym bardziej się one przetłuszczają:(
Raz w tygodniu (najczęściej w niedzielę) robię sobie tzw. dzień bez makijażu. Czasem nie udaje mi się przetrwać bez niego całego, bo niestety muszę gdzieś wyjść, ale naprawdę każda godzina w której Wasza skóra może spokojnie oddychać jest ważna.
Możecie dodać też do swojej wieczornej pielęgnacji tonik. Ogółem niezbyt przepadam za tymi zachodnimi, bo w większości czułam po nich (jak również po mleczkach i płynach do demakijażu), że moja twarz jest taka... tłusta. Dlatego też czekam na napływ pieniędzy i zainwestuję w jakiś azjatycki. Możecie też zrobić taki własnoręcznie. Ja wykonałam swój z cytryny (chciałam dodać ogórka, ale nie miałam). Miał lekko rozjaśniać, ale szału nie ma.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To chyba tyle... mam nadzieję, że o czymś nie zapomniałam haha, trochę ten post dłuugi :D ~
Co do porannej rutyny- nie będę Wam póki co pokazywała makijażu, bo niestety ale aparatem zdjęcia wychodzą jakie wychodzą (czyt. okropne+ ziemniaczana twarz), a jakość tego w telefonie jest porównywalna do tostera:( Mam nadzieję, że zadowolę Was po prostu opisem:)
Piszcie o czym byście chętnie usłyszeli w następnym poście i... wyczekujcie następnych zmian, tym razem wizualnych ^^
Post przygotowała Meysh
Obserwuj, by być na bieżąco!

