Innisfree Water Glow Cushion no.13- recenzja leciutkiego podkładu w kompakcie
20:37
Innisfree. Chyba każdy zainteresowany azjatyckimi kosmetykami słyszał gdzieś tę nazwę. Jest to marka, której słowem przewodnim jest natura. Widzimy ją nie tylko w pięknie zaprojektowanych sklepach stacjonarnych, ale również w składach. Innisfree przeprowadza wiele kampanii dbających o środowisko, a kosmetyki złożone z przynajmniej 70% naturalnych składników, utwierdziły konsumentów w przekonaniu, czym charakteryzuje się ta założona szesnaście lat temu marka.
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jeden z ich bardzo popularnych kompaktów- Water Glow Cushion. Zacznijmy więc!
Kompakt ten, jak sama nazwa mówi, ma za zadanie trwale nawilżać skórę. Producent obiecuje nam naturalne krycie, wygładzenie oraz nasz ukochany dewy skin. Kupiłam go na Azjatyckim Zakątku za 100 zł. Jest on sprowadzany, dlatego musicie napisać do nich wiadomość. Bez problemu ściągną Wam również refill jak i wiele innych produktów.
Oto chyba jeden z najlepszych przykładów dewy skin. Nie chodzi tutaj o wyglądanie jakbyśmy wysmarowali się smalcem. Prawidłowym efektem jest promienista skóra, bijąca nawilżeniem nie tylko od zewnątrz, ale i środka.
Kompakt to podkład w "poduszeczce", którego nakładamy puszkiem do pudru. W tłumaczeniu wygląda to nieco idiotycznie, dlatego według mnie lepszą nazwą jest po prostu air puff. Wielkim plusem tego akcesoria jest to, że nie chłonie podkładu, tak jak robią to gąbki. Aplikacja jest bardzo przyjemna i przede wszystkim łatwa. Jednym z zadań kompaktu jest umożliwienie poprawy swojego makijażu gdziekolwiek, przy tym bez brudzenia palców czy szukania pędzla.
Nasuwa się jednak pytanie... czy nakładanie kolejnej warstwy podkładu nie spowoduje efektu maski?
Otóż to, większość cushionów nie da tego efektu. Oczywiście zależy to również od tego czy jest on dobry oraz tego czy dobraliśmy go prawidłowo do naszego typu skóry. Jeśli na tłustą cerę będziemy nakładać masę mocno nawilżającego podkładu- skończymy raczej jako kula dyskotekowa, lub wyżej wymieniony efekt smalcu. Chyba, że tak lubicie, choć według mnie smalec dobry jest do smażenia schabowego, a do twarzy... niezbyt.
Wielką zaletą kompaktów jest możliwość stopniowania krycia. Chcecie przykryć coś więcej? Dajcie kolejną warstwę. Oczywiście, jak ze wszystkim, trzeba podejść do tego z umiarem! Jeśli kupiliście produkt o lekkim kryciu, to pełnego nie uzyskacie... :D
Co jeśli cushion się skończy? Kupować cały nowy? Nie. Zawsze w sklepie będzie dostępny refill, czyli jak sama nazwa mówi, wypełnienie do naszej kasetki. Jest ono oczywiście o wiele tańsze, dlatego często gęsto, wbrew przekonaniom, wychodzi na to, że jest to tańsza inwestycja niż normalne podkłady.
Gdy zerwałam zabezpieczający papierek, uderzył mnie piękny zapach. Świeży, głęboki, taki... czysty. Pięknie dobrany do konceptu marki, kojarzy się nam z naturą i- po części- dzikością. Jak widzicie, kasetka wyposażona jest w duże lusterko. Niestety, air puff cały czas je brudzi, co jest powodem konieczności ciągłego przecierania. Kiedy już to zrobimy, możemy dokładnie podziwiać (bądź nie) naszą twarzyczkę.
Zdjęcie bez filtrów
Wybrałam kolor nr 13, czyli najjaśniejszy. Byłam dość niepewna, bo słyszałam, że jest ekstremalnie jasny. Zaryzykowałam i jak zwykle- trafiłam. Jest idealny, świetny dla bladziochów. Podobnie jak Missha M Perfect Cover, ma ziemisty odcień. Jeśli ten kolor jest dla Was zbyt jasny, macie do wyboru jeszcze nr 21 oraz 23.
Konsystencja podkładu jest bardzo rzadka i lekka. Wystarczy, że delikatnie dotkniemy poduszeczki nasączonej kosmetykiem, a uzyskujemy jego ogromną ilość. Dlatego trzeba uważać, haha.
Water Glow Cushion nie daje mocnego krycia, które trwa nie wiadomo jak długo. Oferuje nam wyrównanie kolorytu skóry, nawilżenie, wygładzenie i wysoką ochronę słoneczną. Pewnie słyszeliście, że od jakiegoś czasu mam problemy z moją cerą. Często pojawiają się na niej wypryski, a przez dłuższy okres była okropnie nierówna i po prostu brzydka. Dlaczego więc nie skusiłam się na coś o "perfekcyjnym" kryciu? Wyobraźmy sobie naszą kochaną Grażynę o takich problemach. Od zawsze na swoją twarz nakładała ciężkie podkłady, byle by je zakryć. Zaczęła jednak udoskonalać swoją pielęgnację i przyszedł czas na wybranie nowego mazidła. Pamiętajmy, że nie ważne jak dużo wydalibyśmy na podkład, to przy okropnym stanie cery i tak zazwyczaj wygląda on źle. Tworzenie maski na swojej twarzy często kończy się katastrofalnym efektem końcowym i jeszcze większymi problemami skórnymi. Grażyna pomyślała sobie "A może by tak kupić lekki podkład, przeczekać najgorszy moment, a potem cieszyć się piękną cerą?". Tak też zrobiła, kupując właśnie Water Glow Cushion. Na początku stosowania używała korektora tam gdzie miała wypryski. Po czasie jednak zaczęły znikać, a krycie w tym podkładzie jej starczało. Grażynka od tego czasu była szczęśliwa, bo nie czuła się jakby całe gruntowanie miało jej zaraz spłynąć z twarzy, a jej cera wyglądała ślicznie. Oczywiście to nie dzieje się z dnia na dzień. Jeśli zdecydujecie się na taką zmianę to musicie liczyć się z tym, że przez jakiś czas Wasze niedoskonałości będą widoczne. Mimo to, chyba nikt nie chce nakładać ciężkich podkładów podczas upałów, czyż nie?
Water Glow Cushion daje słabe krycie, ale piękny efekt dewy skin. Mam suchą skórę, więc podkład wydawałby się wybawieniem. Niestety, na brodzie, która zawsze jest u mnie przesuszona, potrafi delikatnie podkreślać suche skórki. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że produkt wyglądał ładnie przez cały dzień. Oczywiście nie po lekcji wychowania fizycznego, szczególnie kiedy biega się podczas upałów. Wtedy jednak możemy po prostu momentalnie poprawić nasz makijaż i znów wyglądamy ładnie.
Wszystko wydawałoby się piękne. Niestety, nie jest. Kompakty są znane z tego, że ich wydajność jest nieco mniejsza, ale jest wiele takich, które wytrzymują naprawdę długi okres czasu. Water Glow Cushion z pewnością do nich nie należy. Dostałam go około dziesiątego maja. Korzystałam z niego codziennie, w ciągu dnia nie poprawiając makijażu prawie wcale. Dzisiaj mamy osiemnasty czerwca, a kompakt ledwo dyszy. Wytrzyma jeszcze maksymalnie tydzień, potem będę musiała korzystać z resztki mojej Misshy (której nienawidzę...eh) zanim przyjdzie moje zamówienie na kolejny podkład. Wydajność tego produktu przekreśla wszystkie jego atuty. Rozumiem, gdyby kosztował trzydzieści złotych, ale fakt, że cena wypełnienia w Polsce krąży wokół osiemdziesięciu, przekracza mój budżet i nawet moja miłość do tego produktu nie jest w stanie tego zmienić.
Jeśli komuś nie jest szkoda pieniędzy- proszę. Jednak według mnie jest o wiele więcej pozycji, które są warte sprawdzenia.
PODSUMOWUJĄC
Water Glow Cushion to kompakt dla suchej i normalnej skóry. Osoby z tłustą i mieszaną mogą spróbować z Long Wear Cushion, chyba, że lubią efekt smalcu. Krycie jest delikatne. Fani gruntowania twarzy powiedzieliby nawet, że żadne. Mimo to, kosmetyk wyrównuje kolor skóry, rozświetla ją i daje efekt dewy skin, który utrzymuje się cały dzień (poza ekstremalnie suchymi partiami twarzy). Trwałość nie jest zła, ale w trakcie upałów czuję się, że produkt trochę ze mnie spływa. Możliwe, że to po prostu dlatego, że nie jestem typem osoby odpornej na wysokie temperatury. Wydajność- okropna. Powoduje to, że produkt nie jest wcale wart swojej ceny. Innisfree wydało teraz swoją nową wersję tych trzech kompaktów wraz z customizowaną przez siebie kasetką. Możliwe, że jest ona lepsza, ale z tego co widziałam produktu jest jeszcze mniej (poprzednia wersja- 15g, nowa 14g). Szkoda, ponieważ gdyby nie wydajność, to produkt ten byłby moim ulubionym podkładem.
Krycie: ★★☆☆☆
Nawilżenie: ★★★★☆
Trwałość: ★★★★☆
Wydajność*: ★☆☆☆☆
Efekt na twarzy*: ★★★★★
Lekkość: ★★★★★
* <- najważniejsze oceny
Ocena zbiorowa: ★★☆☆☆
Zdjęcie z kompaktem na twarzy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Post przygotowała Meysh
Obserwuj, by być na bieżąco!


13 komentarze
Mądra Grażyna. :D mam mieszaną cerę, także produkty dla tłuścioszków nie bardzo się nadają. Chciałabym lekko nawilżający cushion. Ale wydajny i w innej cenie. :)
OdpowiedzUsuńJa szukałam i szukałam dwa dni jakiegoś cushionu, aż w końcu zamówiłam zwykłą wersję innisfree ampoule intense :D Miejmy nadzieję, że będzie wydajna... nie jak kompakt hahaha
UsuńWow, efekt jaki pozostawia na twarzy ten cushion jest świetny! Moim zdaniem krycie jest całkiem dobre, wbrew temu co napisałaś xD Chcę zainwestować z wersję 'ampoule cushion' ale chyba dopiero zimą bo poduszki tej marki są ekstremalnie jasne z tego co zauważyłam :P
OdpowiedzUsuńZapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo
To też sprawa światła, bo patrząc w lusterku często (a przeważnie po 3/4 godzinach stosowania) przebijają się już jakieś zaczerwienienia na twarzy i inne cholery D:
UsuńJa właśnie zamówiłam zwykłą wersję Ampoule Intense, jest dedykowana na zimę, fakt, ale boję się, że skoro WATER glow potrafił podkreślać u mnie suche skórki, to potrzebuję czegoś naprawdę mocniejszego hahaha. Leci do mnie... ale muszę trochę poczekać haha.
Bałam się, że będę klaunem, ale trafiłam z tym kolorem :P
O Mamo jak Czytałam Grażyna od razu widziałam moją mamę w tym cushionie xD
OdpowiedzUsuńHaha, pozdrowienia dla mamy :D
Usuńhmm podkładu w kompakcie jeszcze nie miałam ;P
OdpowiedzUsuńWarto wypróbować! :D
UsuńPozdrawiam
może post o Twoim codziennym makijażu do szkoły? :D
OdpowiedzUsuńto soczewki czy Twoje naturalne oczy?
Oo, dobry pomysł! Dziękuje:*
UsuńMoje naturalne, kiedyś myślałam o soczewkach, ale przy moim lenistwie to nie miałoby sensu haha.
Pozdrawiam!
na jakiej platformie {?} internetowej zakładałaś bloga?
OdpowiedzUsuńblogger.com :)
UsuńJak masz na imię?
OdpowiedzUsuń