Przepis na ulzzang- moja historia
14:45
Ulzzang, zjawisko dość znane wśród osób, które zainteresowane są Azją. Szczególnie w kręgu fanów koreańskiego popu. Sam wyraz oznacza piękną twarz. Dlaczego więc jego interpretacja przynosi tyle problemów? Jak zostać ulzzang bez popadania w "depresję" czy obróbkowy szał? Czy upodabnianie się na siłę do Azjatek ma jakikolwiek sens? Pokażę Wam jak zaczynałam, przytaczając przy tym parę ważnych rzeczy. Zapraszam do czytania!
Moją przygodę z ulzzang zaczęłam półtora roku temu. Nie wiedziałam co to kpop, a o pięknych twarzach czytałam na pierwszych lepszych blogach, które podawały- oczywiście- bardzo nieaktualne informacje. Podziwiałam śliczne osóbki na Polish Ulzzang Generation. Oglądałam też stare tutoriale. Z tego powodu mój pierwszy make-up wyglądał... okropnie. W dodatku nigdy nie trzymałam eyelinera w ręce.
Tak, to ja. Trudno uwierzyć, co? Pomijając już okropną jakość, obróbkę i światło, dobrze widać jak źle wyglądał makijaż. Moje umiejętności były żadne. Mimo to, pamiętam, jak chwaliłam się tymi zdjęciami, które wykonane zostały około stycznia/lutego ubiegłego roku. Naprawdę, byłam z nich zadowolona. Nie poddawałam się, próbowałam dalej.
Następne, udokumentowane na fotografiach próby były o wiele lepsze. Zainwestowałam w azjatyckie kosmetyki i mocno wkręciłam się w ulzzang. Z tego co pamiętam, te zdjęcia wylądowały na PUGu. Zostały zrobione w wakacje. Te dwa miesiące wolnego czasu poświęciłam na dopracowanie makijażu. Jak zdążyliście pewnie zauważyć, mocno obrabiałam swoje zdjęcia. Spójrzcie na przykład na mój nos. Na lewym zdjęciu widnieje mój typowy kartofel, a na prawym? Zniknął.
Przyznam, chciałam wtedy wyglądać jak Azjatka (jakkolwiek idiotycznie to brzmi), dlatego obrabiałam swoje zdjęcia, by efekt był jak najlepszy. Nie zauważyłam nawet jak zaczęłam zapominać kim naprawdę jestem. Podziwiałam siebie, uważałam, że byłam taka śliczna, a wystarczyło tylko spojrzeć w lustro, by zauważyć jaka była prawda, haha. Okłamywałam nie tylko innych, ale przede wszystkim siebie. Nie chodzi mi tutaj o to, że byłam brzydka. Uważam, że te kilkanaście lat temu ktoś był dla mnie przychylny (dał coś po mamusi, hehe). Problem tkwił w tym, że zawsze chciałam wyglądać jak najlepiej, a przecież tak się nie da. Porównywałam swoje zdjęcia do tych w internecie, nad którymi ktoś równie długo pracował, i zastanawiałam się co robiłam nie tak? Dopiero, gdy obrobiłam fotografie to czułam się usatysfakcjonowana. Trochę chore, nie?
Te zdjęcia zrobiłam bodajże w sierpniu. Uważam, że były najbardziej naturalne ze wszystkich zrobionych od stycznia do grudnia ubiegłego roku.
Nie mogło obyć się bez tego zdjęcia. Nie wiem jakim cudem mogłam je kiedyś lubić. Zostało zrobione około października, więc widać jak bardzo nieaktualny był ten makijaż. Chyba nie chcę już tego dalej komentować, ale powiem jedno. Jeśli będziecie się kiedyś w to bawić i zauważycie zdjęcie w takim stylu- uciekajcie od niego.
Wraz w początkiem 2016 roku coś zaczęło się zmieniać. Postanowiłam, że podejdę do tego z głową. Przejrzałam na spokojnie wszystkie trendy, a zrobienie delikatnego makijażu nie było dla mnie żadnym problemem. Odtąd też zainteresowałam się zachodnimi makijażami, które wcześniej w ogóle nie przypadały mi do gustu. Przypomniałam sobie również o pewnej rzeczy. Ulzzang zawsze wygląda tak świeżo, pięknie, zdrowo. No właśnie... zdrowo. Mój sposób odżywiania nigdy nie był zbyt dobry, co zaczęło się z czasem odbijać na mojej cerze. Dlatego podjęłam wyzwanie, które trwa cały czas. Ćwiczę, jem tak jak powinnam i muszę Wam powiedzieć, że jest to największy plus, który wypłynął z całej tej przygody. O tym jednak w przyszłości :D
Aktualnie maluję się zależnie od dnia. Czasami idę w ulzzang, czasami w coś mającego przypominać zachodnie trendy. Bywa też, że mieszam te dwie rzeczy ze sobą. Nadal nie wiem co z tego będzie. Staram się próbować czegoś nowego, ale wiadomo jak to jest- kiedy ma się piętnaście minut na makijaż i pielęgnację niezbyt się to udaje. Nie zamykam się na żadne nowinki, jest masa rzeczy, które chcę dopracować.
Wiecie czego od zawsze brakowało mi w polskich ulzzangach? Eksperymentowania. Wszyscy idą w tę samą stronę. "Masz mieć proste brwi, see through bang, brązowe soczewki, gradient lips i taki makijaż". Często, gdy patrzę na te bardziej zaawansowane przedstawicielki to... każda wygląda tak samo. Oczywiście, trzeba zachować jakieś cechy pięknych twarzy, ale wyobraźmy sobie zwykłą Grażynę, która słucha koreańskiego popu i chce być ulzzang. Dodaje zdjęcie na grupę temu poświęconą, a ludzie od razu co?
"Masz mieć proste brwi, see through ba..."
Okej, dobra. Grażyna robi to wszystko, po czym stwierdza, że proste brwi i grzywka nie są dla niej. Z powrotem je zmienia, ale makijaż zostaje ten sam (powiedzmy, że jest dobry). Zadowolona dodaje zdjęcie, a ludzie co?
"Masz mieć proste brwi, see through bang, brą..."
Co się dzieje, kiedy Grażyna napisze, że po prostu to jej nie pasuje?
"To nie pasujesz na ulzzang."
Wydaje mi się, że ludzie nie rozumieją, że nie da się zrobić z siebie Azjatki. Widzą, że coś jest popularne u koreańskich ulzzangów to od razu odwzorowują to nie zważając na to, że zazwyczaj efekt jest nijaki. Według mnie trochę czasu minie zanim niektórzy zauważą, że można bawić się eoljjang i modyfikować niepasujące nam rzeczy.
Moim zdaniem ulzzang w każdym kraju jest inny, występuje pod inną nazwą. Na zachodzie większość wielbi np. Kylie Jenner, w Korei dla przykładu IU. Idąc tym tokiem myślenia, każdy z nas jest piękną twarzą, w zależności z której strony na to popatrzy. Po prostu niektórzy z nas zaczęli interesować się koreńskimi pięknymi twarzami, zarówno jak i Azjatki naszymi kanonami piękna. Oczywiście można inspirować się każdymi z nich, ale trzeba pamiętać o tym, by robić to z głową, umiarem.
Nie można zapominać kim tak naprawdę się jest tylko dla paru polubień pod zdjęciem. To Ty decydujesz o tym jak chcesz wyglądać i powinieneś robić to dla siebie. Możesz wyglądać jak wszyscy, lub robić coś, by choć trochę się wyróżniać. Wybór należy do Ciebie.
Aktualizacja 15.10.2016
Odeszłam już od typowo zachodniego makijażu. Przestał mi się podobać, skupiłam się na azjatyckich kanonach piękna, dopasowanych pode mnie.
Aktualizacja 15.10.2016
Odeszłam już od typowo zachodniego makijażu. Przestał mi się podobać, skupiłam się na azjatyckich kanonach piękna, dopasowanych pode mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Post przygotowała Meysh aka coach motywacyjny, którym nie chce być
Obserwuj, by być na bieżąco!












11 komentarze
Bardzo fajny post. Nie tylko o ulzzang, ale też o akceptacji siebie. Ja na przykłąd w ulzzang nigdy nie szłam, ale w inne style i owszem i spotkałam się z czymś podobnym (decora to mój ulubiony styl). Wiem, ze trzeba się trzymać pewnych wytycznych, ale każdy styl to powinna być przede wszystkim zabawa i własna kreatywna, interpretacja.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :3
Wróciłam! ♡
OdpowiedzUsuńStrasznie irytują mnie te polskie ulzzangi, gdzie każda wygląda tak samo, a jak któraś lekko odstaje od "normy" to może zostać nawet zwyzywana. Swego czasu też chciałam być jak azjatka, ale przeszło mi dość szybko. Można nabawic się kompleksów :<
Świetny wpis. Ja sama czasem lubię się pobawić w ulzzangowanie, ostatnio jednak coraz częściej idę w bardziej zachodni makijaż. Sama chciałam być kiedyś jak Azjatka i masowo przerabiałam swoje zdjęcia, bo tylko wtedy podobały się innym.
OdpowiedzUsuńNa pierwszych 4 zdjęciach nie rozpoznałam Cię... Takie obrabianie zdjęć kończy się rozczarowaniami. Sama gdy patrzyłam w lustro zastanawiałam się co robię nie tak, że nie potrafię wyglądać tak jak ta z zdjęcia.
Ty teraz wyglądasz naprawdę świetnie! Niech ktoś tylko powie, że nie pasujesz na ulzzanga to go wezmę dźgnę widelcem!
http://azjatyckiecukierki.blogspot.com/
Dziękuję!
UsuńWedług mnie rowniez pasujesz na ulzzanga i przy odrobinie pracy możesz pokazać, że nie trzeba mieć...
Brązowych soczewek, see through bang, kasztanowych włosów haha xD
Dziękuję za taki miły komentarz :-*
Bardzo ładnie napisane :) Myślę, że wiele osób wyniesie sporo z tego posta. Nie ma co ślepo podążać za jakimś stylem, bo można zapomnieć kim się jest naprawdę :)
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle, mam pytanko. Co to jest to "see through bang"? :D
Jakby to powiedzieć... jest to taka... cienka, przerzedzona grzywka haha :D
Usuńhttps://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/c8/eb/5e/c8eb5e1bdab0b379e67ddcdf741fa812.jpg <- Tutaj masz jej przykład :)
Pozdrawiam!
Fajnie widzieć Twoje postępy. Już gdzie za trzecim razem widać, że jesteś bardzo, bardzo blisko :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Sara's City
Zgadzam się z Tobą. Fajnie, że jest ten ogólny kanon piękna ulzzanga, ale każdy z nas jest inny i nie powinniśmy stawać się jedną z wielu kopii, prawda? Przecież proste brwi i odpowiedni kolor włosów nie każdemu muszą pasować. Nie lubię też, gdy takie Graże, o których napisałaś,wypowiadają się i demotywują biednych ludzi
OdpowiedzUsuńDla mnie to trochę bez sensu. Malowanie się tak, żeby wyglądać jak azjatka gryzie się z azjatycką filozofią. Makijaż powinien podkreślać urodę i odmładzać, a szczerze mówiąc dużo osób się nim szpeci. I nie wyglądają jak azjatki, a jak osoby które nie potrafią się malować, które się makijażem postarzyły (to już w ogóle wielki azjatycki grzech). Ale może za stara jestem, żeby to rozumieć.
OdpowiedzUsuńNaprawdę ślicznie się malujesz i uroczo wyglądasz. Jakbym cię zobaczyła na ulicy to chyba bym przystanęła z wrażenia :) 💋
OdpowiedzUsuńsuper wpis, chętnie poczytam więcej :)
OdpowiedzUsuń