Ulzzang, czyli chyba wszystkim znany temat rzeka. W dzisiejszym poście nie znajdziecie wypisanych w punktach "niezbędnych" elementów. Jest tego wszędzie w cholerę nawet na polskich blogach. Opowiem Wam nieco co myślę o tym wszystkim. Oczywiście nie zabraknie również polskich grup mających na celu zrzeszać osoby inspirujące się azjatyckimi stylami. Czy jednak na pewno zrzeszają? Może jednak działa to w zupełnie inną stronę? Zapraszam do czytania!
Na początek krótki odnośnik dla osób, które nie wiedzą co to w ogóle jest ten cały ulzzang. Z racji iż nie chcę powielać typowych informacji (bo znajdziecie je wszędzie) wklejam link do bloga, którego bardzo polubiłam. Jest on prowadzony w formie magazynu. Link do pierwszego wydania- http://k-yu-pl.blogspot.com/2016/02/1.html. Macie tam wywiad z Yumeko, w którym jest to ładnie wyjaśnione:)
Początek pisałam trochę długo, aż w końcu mniej więcej obrałam taką formę jaką chciałam :D Postanowiłam opisać jak cały ten proces wyglądał u mnie.
Z racji, iż trzeba zacząć od tego skąd się to w mojej głowie wzięło- muszę dodać coś o Polish Ulzzang Generation czyli grupie "zrzeszającej" osoby, które inspirują się azjatyckimi stylami (chociaż sam ulzzang stylem nie jest, co wytłumaczone jest w wywiadzie).
Plus minus dwa lata temu dołączyłam do tej grupy na Facebooku. Od pierwszej minuty jej przeglądania wpadły mi w oko różne cosplaye i właśnie osoby podpisujące swoje zdjęcia jako ulzzang. Idealna cera, malutkie noski, miliony polubień pod zdjęciami. Spodobało mi się to, zaczęłam przeglądać Tumblr w poszukiwaniu jakiś inspiracji. Odejdę trochę teraz od tematu PUG'a, ale wrócę do tego później.
Moje początki były jak wiadomo- okropne. Nadal mam zachowane zdjęcia z moimi pierwszymi próbami, ale wolę je chyba zostawić dla siebie... może kiedyś się nimi podzielę :P Ćwiczyłam około pół roku, oglądałam kanały na Youtube, aż w końcu stwierdziłam, że nie wygląda to aż tak źle.
Dodałam pierwsze zdjęcie na PUG'a. Jakimś sposobem nie było hejtu pod moimi zdjęciami z czego byłam nieco zadowolona. Aczkolwiek przeglądałam grupę i wiedziałam dokładnie co się na niej dzieje.
Duża ilość osób zaczynała z tym stylem (na potrzeby posta będę to tak nazywała, bo jednak trudno jest to określić jednym słowem) i prosiła o rady (czego ja nie robiłam, bo wolałam poczekać aż stwierdzę, że jest wystarczająco dobrze). Niestety większość członków grupy tego po prostu nie rozumie i zaczynają się hejty. Najczęstszym zdaniem jest "Nie wyglądasz jak Azjatka", ale tego nie będę komentować, bo no... to po prostu idiotyzm.
Osobą, która mi zaimponowała jest Rena z bloga Rena Uchiha. Dziewczyna próbuje z ulzzang i zrobiła większy progress w... tydzień (?) niż ja w te pół roku. Niestety na PUG'u posypało się dużo hejtu, ludzie byli tak chamscy, że naprawdę ciężko jest to opisać. Może z dwie osoby na trzydzieści dały sensowne rady, a reszta... szkoda gadać. Właśnie po tym poście zdecydowałam się odejść z tej idiotycznej grupy co było najlepszym wyborem.
Na grupie tej mamy pewną... hierarchię. Jeśli nie jesteś gwiazdką, którą wszyscy znają to przykro mi, ale raczej Ci się nie uda. Następną rzeczą jest xiuxiu czyli dość znany program do obróbki zdjęć... a mówiąc dokładniej, do upiększania twarzy. 90% osób, które dodają tam zdjęcia mają nieźle podrasowaną twarz.
Będąc pod wpływem tej grupy sama zaczęłam mooocno obrabiać swoje zdjęcia z czego aktualnie się śmieję, choć z drugiej strony widać do czego to wszystko prowadzi. Oczywiście nie mówię, że wszystkie Azjatki o pięknej twarzy nie używają tego typu programów.
Podsumowując temat Polish Ulzzang Generation, chciałabym tylko nakreślić, że uczestnictwo w tej grupie nauczyło mnie tylko właściwej, delikatnej obróbki zdjęć i zaszczepiło u mnie zamiłowanie do azjatyckich kosmetyków. Jednakże to tyle... czyli nic.
Polecam jednak grupkę Polish Ulzzangs oraz Polish Asian Style Submissions gdzie naprawdę hejtu jest tyle co nic, a na pierwszej z wymienionych atmosfera jest naprawdę świetna. Można podyskutować, poprosić o radę.
Próbowanie określać siebie jako ulzzang jest dość trudne, bo wymaga to dużo pracy. Większość osób szybko się poddaje, nawet ci którzy mają do tego potencjał. No właśnie- ale czy każdy może iść w tę stronę? Jeśli postawił sobie cel i do tego dąży- tak. Jeśli nie, to nie.
Nie zapominajmy jednak, że nigdy nie uda nam się uzyskać takiego efektu jak wszystkie azjatyckie ulzzangi. Według mnie Azjatki oraz Europejki mogłyby mieć takie swoje osobne kanony ulzzang, które jednak kręciłyby się wokół tego głównego czyli pięknej twarzy i-aktualnie- naturalności (mimo tej dość dużej ilości kosmetyków). Niestety z tego co widzę większość nie potrafi do tego dojść i robi z siebie na siłę... Azjatkę/tę. Tutaj również możemy pozostawić to bez komentarza.
Czy ja uważam siebie za ulzzang? Może być to nieco narcystyczne biorąc pod uwagę tłumaczenie tego wyrazu, ale według mnie daję z siebie jak najwięcej i brnę w tym kierunku.
Dlaczego w ogóle poszłam w tę stronę? Po prostu nie widzę nic atrakcyjnego w typowym, modnym teraz zachodnim makijażu i uważaniu Kim Kardashian za ikonę. Wiem, że każdy ma swoje gusta o których dyskutować się nie powinno, ale... trudno.
Podsumowując chciałabym zachęcić Was do zainteresowania się ulzzang i jeśli już próbujecie to naprawdę radzę Wam odejść z PUG'a (mam nadzieję, że ktoś kto tam jest tego nie znajdzie, bo mogę mieć jakieś problemy później, ale w sumie raz się żyje) i robić to po prostu dla siebie, a nie dla innych. Bo cóż- każdy znajduje w kimś wady, ale w sobie samym już nie.
Na koniec parę moich zdjęć oraz mój aktualny makijaż:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Post przygotowała Meysh!
Facebook
Obserwuj, by być na bieżąco!
Wyniki konkursu już niebawem <3 Z racji ferii trochę Was rozpieszczam haha.
Na początek krótki odnośnik dla osób, które nie wiedzą co to w ogóle jest ten cały ulzzang. Z racji iż nie chcę powielać typowych informacji (bo znajdziecie je wszędzie) wklejam link do bloga, którego bardzo polubiłam. Jest on prowadzony w formie magazynu. Link do pierwszego wydania- http://k-yu-pl.blogspot.com/2016/02/1.html. Macie tam wywiad z Yumeko, w którym jest to ładnie wyjaśnione:)
Przykład starych trendów w makijażu... trochę mnie to boli :/
Początek pisałam trochę długo, aż w końcu mniej więcej obrałam taką formę jaką chciałam :D Postanowiłam opisać jak cały ten proces wyglądał u mnie.
Z racji, iż trzeba zacząć od tego skąd się to w mojej głowie wzięło- muszę dodać coś o Polish Ulzzang Generation czyli grupie "zrzeszającej" osoby, które inspirują się azjatyckimi stylami (chociaż sam ulzzang stylem nie jest, co wytłumaczone jest w wywiadzie).
Plus minus dwa lata temu dołączyłam do tej grupy na Facebooku. Od pierwszej minuty jej przeglądania wpadły mi w oko różne cosplaye i właśnie osoby podpisujące swoje zdjęcia jako ulzzang. Idealna cera, malutkie noski, miliony polubień pod zdjęciami. Spodobało mi się to, zaczęłam przeglądać Tumblr w poszukiwaniu jakiś inspiracji. Odejdę trochę teraz od tematu PUG'a, ale wrócę do tego później.
Moje początki były jak wiadomo- okropne. Nadal mam zachowane zdjęcia z moimi pierwszymi próbami, ale wolę je chyba zostawić dla siebie... może kiedyś się nimi podzielę :P Ćwiczyłam około pół roku, oglądałam kanały na Youtube, aż w końcu stwierdziłam, że nie wygląda to aż tak źle.
Dodałam pierwsze zdjęcie na PUG'a. Jakimś sposobem nie było hejtu pod moimi zdjęciami z czego byłam nieco zadowolona. Aczkolwiek przeglądałam grupę i wiedziałam dokładnie co się na niej dzieje.
Duża ilość osób zaczynała z tym stylem (na potrzeby posta będę to tak nazywała, bo jednak trudno jest to określić jednym słowem) i prosiła o rady (czego ja nie robiłam, bo wolałam poczekać aż stwierdzę, że jest wystarczająco dobrze). Niestety większość członków grupy tego po prostu nie rozumie i zaczynają się hejty. Najczęstszym zdaniem jest "Nie wyglądasz jak Azjatka", ale tego nie będę komentować, bo no... to po prostu idiotyzm.
Osobą, która mi zaimponowała jest Rena z bloga Rena Uchiha. Dziewczyna próbuje z ulzzang i zrobiła większy progress w... tydzień (?) niż ja w te pół roku. Niestety na PUG'u posypało się dużo hejtu, ludzie byli tak chamscy, że naprawdę ciężko jest to opisać. Może z dwie osoby na trzydzieści dały sensowne rady, a reszta... szkoda gadać. Właśnie po tym poście zdecydowałam się odejść z tej idiotycznej grupy co było najlepszym wyborem.
Na grupie tej mamy pewną... hierarchię. Jeśli nie jesteś gwiazdką, którą wszyscy znają to przykro mi, ale raczej Ci się nie uda. Następną rzeczą jest xiuxiu czyli dość znany program do obróbki zdjęć... a mówiąc dokładniej, do upiększania twarzy. 90% osób, które dodają tam zdjęcia mają nieźle podrasowaną twarz.
Będąc pod wpływem tej grupy sama zaczęłam mooocno obrabiać swoje zdjęcia z czego aktualnie się śmieję, choć z drugiej strony widać do czego to wszystko prowadzi. Oczywiście nie mówię, że wszystkie Azjatki o pięknej twarzy nie używają tego typu programów.
Podsumowując temat Polish Ulzzang Generation, chciałabym tylko nakreślić, że uczestnictwo w tej grupie nauczyło mnie tylko właściwej, delikatnej obróbki zdjęć i zaszczepiło u mnie zamiłowanie do azjatyckich kosmetyków. Jednakże to tyle... czyli nic.
Polecam jednak grupkę Polish Ulzzangs oraz Polish Asian Style Submissions gdzie naprawdę hejtu jest tyle co nic, a na pierwszej z wymienionych atmosfera jest naprawdę świetna. Można podyskutować, poprosić o radę.
Próbowanie określać siebie jako ulzzang jest dość trudne, bo wymaga to dużo pracy. Większość osób szybko się poddaje, nawet ci którzy mają do tego potencjał. No właśnie- ale czy każdy może iść w tę stronę? Jeśli postawił sobie cel i do tego dąży- tak. Jeśli nie, to nie.
Nie zapominajmy jednak, że nigdy nie uda nam się uzyskać takiego efektu jak wszystkie azjatyckie ulzzangi. Według mnie Azjatki oraz Europejki mogłyby mieć takie swoje osobne kanony ulzzang, które jednak kręciłyby się wokół tego głównego czyli pięknej twarzy i-aktualnie- naturalności (mimo tej dość dużej ilości kosmetyków). Niestety z tego co widzę większość nie potrafi do tego dojść i robi z siebie na siłę... Azjatkę/tę. Tutaj również możemy pozostawić to bez komentarza.
Czy ja uważam siebie za ulzzang? Może być to nieco narcystyczne biorąc pod uwagę tłumaczenie tego wyrazu, ale według mnie daję z siebie jak najwięcej i brnę w tym kierunku.
Dlaczego w ogóle poszłam w tę stronę? Po prostu nie widzę nic atrakcyjnego w typowym, modnym teraz zachodnim makijażu i uważaniu Kim Kardashian za ikonę. Wiem, że każdy ma swoje gusta o których dyskutować się nie powinno, ale... trudno.
Podsumowując chciałabym zachęcić Was do zainteresowania się ulzzang i jeśli już próbujecie to naprawdę radzę Wam odejść z PUG'a (mam nadzieję, że ktoś kto tam jest tego nie znajdzie, bo mogę mieć jakieś problemy później, ale w sumie raz się żyje) i robić to po prostu dla siebie, a nie dla innych. Bo cóż- każdy znajduje w kimś wady, ale w sobie samym już nie.
Na koniec parę moich zdjęć oraz mój aktualny makijaż:
(przepraszam za moje nieogarnięte włosy, nie chciało mi się ich prostować :D)
Post przygotowała Meysh!
Obserwuj, by być na bieżąco!
Wyniki konkursu już niebawem <3 Z racji ferii trochę Was rozpieszczam haha.






